Nareszcie wyszłyśmy z tej przeklętej piwnicy.
-Wiesz jak stąd wrócić?-zapytałam Gwen.
-Coś się wymyśli.-westchnęła i zaczęła iść przez uliczkę. Trudno było dotrzymać jej kroku.
-Czy tobie też się coś w nim nie podoba?
-W Necie?-wzruszyła ramionami.-Praktycznie wszystko, ale to tylko przez wcześniejsze przeżycia. Nieważne.-zamilkła na chwilę.-A co?
-A tak tylko pytam...-naciągnęłam rękawy bardziej na ręce. Dalej szłyśmy w milczeniu.
-Zapomniałam zapytać...-wyszłyśmy już na główną ulicę.-Gdzie dokładnie mieszkasz?-to pytanie zbiło mnie z tropu.
-Nic sobie jeszcze nie znalazłam...-przyznałam niechętnie.
-Jak chcesz, możesz przez jakiś czas u mnie zamieszkać.
-Dzięki.-zbliżyłyśmy się do odrapanej kamienicy. Zatkałam nos. Śmierdziało tu psią karmą.
-Przepraszam, zapomniałam wspomnieć...-Gwen podrapała się niepewnie po szyi.-Jedno z większych skupisk wilkołaków. Przyzwyczaisz się.-westchnęła.
-Mam nadzieję.-weszłyśmy do jakiegoś mieszkania. Było ładnie urządzone, ściany były pomalowane na fioletowo.
-Możesz odetkać nos.-zrobiłam tak jak mówiła. Pachniało tu ładniej.-Chodź. Rozgość się.-byłam w przestronnym pomieszczeniu z niebieskimi ścianami. Łóżko stało niedaleko okna, naprzeciwko stała biblioteczka z książkami.
-Ładnie.
-Pokój dla gości. W szafie powinnaś znaleźć jakieś zapasowe ubrania.-powiedziała Gwen i wyszła, zostawiając mnie samą. Zaglądnęłam do szafy. Była pełna rzeczy. Przebrałam się w szary top i białe jeansy. Usiadłam na łóżku. Byłam zmęczona. Spojrzałam na zegarek. 9 po południu.
Obudziły mnie promienie słońca wpadające do pokoju. Usiadłam. Zastanawiałam się kiedy zasnęłam. Usłyszałam za ścianą piski i odgłosy rzucania... poduszką? Wyszłam z pokoju.
-O, cześć.-przywitała mnie jakaś dziewczyna.-Adrienne.-podałyśmy sobie ręce.
-Co tam się dzieje?-zapytałam ją i wskazałam na pokój obok mojego.
-Gwen i Elmer. Czyli, jak już się domyślasz, moja siostra i mój gadający wróbel. Wiem, że to brzmi trochę dziwnie...
-W naszym świecie chyba nic już mnie nie zaskoczy.-zaśmiałam się. Po chwili z pokoju wyszła Gwen.
-Co za wnerwiający ptak.-mruknęła. Zaraz za nią wyleciał z pokoju malutki ptaszek.
-Moja wina?! To ty we mnie rzucasz poduszką.-żachnął się.
-A weź się nią wypchaj.-warknęła. Adrienne do mnie podeszła.
-To normalka.-szepnęła. Poszłyśmy razem do kuchni. Zjadłyśmy śniadanie.
-Co teraz?-zapytałam.
-Szkoła.-westchnęła Adrienne.-Masz książki?
-Nie.
-Mamy coś w biblioteczce.-Gwen rzuciła mi plecak. Poszłam do mojego pokoju i zaglądnęłam do biblioteczki. Rzeczywiście, były tam podręczniki. Wpakowałam je do plecaka, założyłam buty i podbiegłam do dziewczyn, które już na mnie czekały. Poszłyśmy w stronę szkoły. Po drodze zaczepił mnie Net.
-Cześć. Chyba coś znalazłem.-powiedział.
<Net?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz