sobota, 2 listopada 2013

Od Gwen CD Net

-Zamierzam.-powiedziała Sara.
-No dobra, ale ja się w to nie mieszam.-westchnęłam i poszłam w stronę szkoły. Po drodze na kogoś wpadłam. To był Ed.
-Cuchnie od ciebie krwią.-zmarszczył nos.
-Mi też cię miło widzieć.-uśmiechnęłam się sarkastycznie i odeszłam.
Ed jeszcze przez chwilę na mnie patrzył, a potem poszedł w swoją stronę. Lekcje mijały naprawdę wolno. Kiedy zadzwonił dzwonek, wyszłam na dwór i usiadłam na ławce. Ktoś się do mnie przysiadł.
-Przepraszam za wczoraj.-powiedział Net i wyciągnął rękę w moją stronę.-Zgoda?
-Chciałbyś.-wywróciłam oczami i wstałam.
-Gwen! Zaczekaj!-podbiegł do mnie.-Nadal nie rozumiem czemu mnie tak nie lubisz.
-Po pierwsze: nie przypominam sobie żebym ci się przedstawiała i domyślam się, że zrobiła to za mnie Adrienne.-kiwnął głową.-I jeśli cię to uszczęśliwi, łowca zabił mojego ojca, rzekomo swojego najlepszego przyjaciela.-poczułam jak łzy napływają mi do oczu.
-Wszyscy nie są tacy sami...-Net był wyraźnie zmieszany. Milczałam. Kiedy sobie uświadomiłam że łza spływa mi po policzku, odwróciłam się i szybko odeszłam. Wpadłam na Sarę. Otarłam pośpiesznie łzę.
-Cześć.-powiedziała. Uśmiechnęłam się niemrawo.-Co jest?
-Nic takiego...
-Przecież widzę że coś jest nie tak.
-Słuchaj, nie mam nastroju.
-A mogę ci go jakoś poprawić?-zapytała troskliwie.
-Zasztyletować mnie albo Neta.-mruknęłam.
-Bardzo śmieszne.-westchnęła.-Co tym razem...?
-Wolałabym żeby to zostało pomiędzy nami.
-Niech ci będzie.
-A poza tym... Powiedziałaś Shane'owi...?-zapytałam.
-Tak.
-I jak?
-Nie najgorzej.-powiedziała, po czym się rozeszłyśmy. Zaczęłam rozmyślać nad jej ostatnim zdaniem. Rozmyślania przerwał mi czyjś krzyk. Pobiegłam w stronę głosu. Zauważyłam jakąś dziewczynę, leżała nieruchomo na ziemi. Podeszłam bliżej. Zbadałam jej puls. Żyła. Poczułam zapach dymu. Dziewczyna otworzyła oczy.
-Kim jesteś?-zapytała mnie. Miała skupiony wyraz twarzy.-Wilk?
-Zajeżdża psią karmą, prawda?-przejechałam dłonią po czole.
-Nie jest tak źle.-usiadła.
-Nie sądziłam że...-zaczęłam, jednak dziewczyna mi przerwała.
-Że smoki jeszcze istnieją. Każdy mi to mówi.-westchnęła.
-Przepraszam.
-Nie masz za co.-wstała i otrzepała się z ziemi.-Nyssa.-podała mi rękę.
-Gwen.-odwzajemniłam uścisk.-Co tu się stało?
-Ktoś zaszedł mnie od tyłu, odwróciłam się, a dalej nie wiem...
-Cóż... Spróbujemy dojść do tego co tu się stało. Chodź ze mną.-poszłyśmy w stronę domu Neta. Zapukałam do drzwi.
-Tak?-otworzył Net.-Co...
-Nie wierzę w to co teraz powiem...-mruknęłam.-Potrzebuję twojej pomocy.

<Net?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz