środa, 30 października 2013

Od Neta

Przez chwilę stałem w miejscu, kompletnie zbity z tropu. Patrzyłem w ślad za znikającą dziewczyną i powoli odszedłem w stronę szatni. Zerknąłem z niepokojem na zegarek. Wpół do piątej. Szybko się przebrałem i wybiegłem, odprowadzony wściekłym wzrokiem nauczyciela.
- Panie Links ! - słyszałem za sobą jego wołanie. Nawet się nie odwróciłem. Wbiegłem na ulicę, mało co nie zostając zabity przez jadące samochody. Zwolniłem kroku, poprawiając spadający plecak. Ponownie spojrzałem na zegarek i zakląłem pod nosem. Zaraz się spóźnię ! Ponownie zacząłem biec. Nie stanowiło to dla mnie problemu. Po tylu nocach i dniach spędzonych na przywracaniu do porządku niegrzecznych wampirów... Wzdrygnąłem się na to wspomnienie. Zacząłem mozolną wspinaczkę na siódme piętro bloku mieszkalnego w centrum miasta. Otworzyłem drzwi, pomagając sobie siłą, kiedy znowu się zacięły. Rzuciłem plecak na podłogę i uważnie przejrzałem wszystkie pokoje. Ojciec jeszcze ie wrócił z pracy. Dobrze. Wszedłem do swojego pokoju i od razu poczułem się jak w domu. Pomalowane na ciemno-zielono ściany, oblepione plakatami, szkicami i nutami, stare łóżko, fotel, biurko oraz komoda. Wszystko, co do życia potrzebne. Przebrałem się w czarną koszulkę z krótkim rękawem, ciemne jeansy i trampki. Do paska przypiąłem srebrny sztylet, fiolkę z opiłkami złota oraz srebra. Z skrytki w szafie wyciągnąłem kołczan. Uważnie przeliczyłem strzały. Komplet. Ponownie zerknąłem na zegar. Chwyciłem jeszcze tylko bluzę i zbiegłem na parter. Przed wejściem czekał na mnie Max, nadpobudliwy siedemnastolatek. Nie dało się go pomylić z nikim innym. Jasne, prawie białe włosy miał obcięte nierówno a zielone oczy patrzyły na mnie figlarnie.
- Równo co do sekundy - zaśmiał się, kiedy zdyszany wybiegłem na naprzeciw.
- Nie śmiałbyś się, gdybyś leciał przez pół miasta. - uśmiechnąłem się i podszedłem do najbliższych krzaków, skąd wyciągnąłem nowiutki łuk.
- Gotowy ?
- A czy kiedyś nie byłem - odpowiedziałem zamyślony i razem pogrążyliśmy się w zaułkach miasta.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz