Przez chwilę stałem w miejscu, kompletnie
zbity z tropu. Patrzyłem w ślad za znikającą dziewczyną i powoli
odszedłem w stronę szatni. Zerknąłem z niepokojem na zegarek. Wpół do
piątej. Szybko się przebrałem i wybiegłem, odprowadzony wściekłym
wzrokiem nauczyciela.
- Panie Links ! - słyszałem za sobą jego wołanie. Nawet się nie
odwróciłem. Wbiegłem na ulicę, mało co nie zostając zabity przez jadące
samochody. Zwolniłem kroku, poprawiając spadający plecak. Ponownie
spojrzałem na zegarek i zakląłem pod nosem. Zaraz się spóźnię ! Ponownie
zacząłem biec. Nie stanowiło to dla mnie problemu. Po tylu nocach i
dniach spędzonych na przywracaniu do porządku niegrzecznych wampirów...
Wzdrygnąłem się na to wspomnienie. Zacząłem mozolną wspinaczkę na siódme
piętro bloku mieszkalnego w centrum miasta. Otworzyłem drzwi, pomagając
sobie siłą, kiedy znowu się zacięły. Rzuciłem plecak na podłogę i
uważnie przejrzałem wszystkie pokoje. Ojciec jeszcze ie wrócił z pracy.
Dobrze. Wszedłem do swojego pokoju i od razu poczułem się jak w domu.
Pomalowane na ciemno-zielono ściany, oblepione plakatami, szkicami i
nutami, stare łóżko, fotel, biurko oraz komoda. Wszystko, co do życia
potrzebne. Przebrałem się w czarną koszulkę z krótkim rękawem, ciemne
jeansy i trampki. Do paska przypiąłem srebrny sztylet, fiolkę z opiłkami
złota oraz srebra. Z skrytki w szafie wyciągnąłem kołczan. Uważnie
przeliczyłem strzały. Komplet. Ponownie zerknąłem na zegar. Chwyciłem
jeszcze tylko bluzę i zbiegłem na parter. Przed wejściem czekał na mnie
Max, nadpobudliwy siedemnastolatek. Nie dało się go pomylić z nikim
innym. Jasne, prawie białe włosy miał obcięte nierówno a zielone oczy
patrzyły na mnie figlarnie.
- Równo co do sekundy - zaśmiał się, kiedy zdyszany wybiegłem na naprzeciw.
- Nie śmiałbyś się, gdybyś leciał przez pół miasta. - uśmiechnąłem się i
podszedłem do najbliższych krzaków, skąd wyciągnąłem nowiutki łuk.
- Gotowy ?
- A czy kiedyś nie byłem - odpowiedziałem zamyślony i razem pogrążyliśmy się w zaułkach miasta.
środa, 30 października 2013
wtorek, 29 października 2013
Od Gwen CD Net
Jak najszybciej ulotniłam się z miejsca spotkania z Netem. Ostatnią rzeczą jaką tam zobaczyłam, to widok Adrienne podającej mu rękę. Jaka ona potrafiła być uparta. Poszłam do klasy. Zaczęły się nudy. Znowu. Potem znowu jeszcze jedna lekcja i koniec tortur. Wychodząc z klasy zauważyłam grupkę wilkołaków otaczającą jakąś osobę, której nie rozpoznałam. Podeszłam bliżej. Poczułam zapach wampira. Zaczęłam się rozpychać łokciami.
-Zrobicie mi miejsce, czy nie?-warknęłam. Odwrócił się do mnie chłopak z ciemną skórą i dredami.
-No proszę, kogo tu widzę. Chcesz popatrzeć na naszą zdobycz?-uśmiechnął się szyderczo.
-Zamknij się, Ed.-odepchnęłam go na bok i podeszłam do wampirzycy.
-Masz zamiar się ze mnie wyśmiewać?-zasłoniła się dłońmi. Wzięłam ją za rękę.
-Idźcie sobie!-krzyknęłam. Wszyscy niechętnie się rozeszli. Niedaleko stał Net.
-Znowu.-mruknął.
-Oh, biedaku, zabrałam ci robotę.-wywróciłam oczami. Zorientowałam się że wampirzyca wciąż siedzi na ziemi. Pomogłam jej wstać.
-Dziękuję.-strzepnęła pył ze spodni. Uśmiechnęłam się krzywo.
-Sara?-dopiero teraz zauważyłam że Adrienne stoi obok mnie.
-Znasz ją?
-Chodzi ze mną do klasy.
-Fajnie że mówisz...-mruknęłam, po czym skierowałam się w stronę wyjścia ze szkoły. Podbiegł do mnie Net.
-Muszę coś wiedzieć...
-Co?-przystanęłam.
-Próbuję być dla ciebie miły, a ty mi tego nie ułatwiasz.-spojrzał mi prosto w oczy. To pytanie wytrąciło mnie z równowagi.
-Ja...-zająknęłam się. Spojrzał na mnie uważnie. Poczułam jak łzy napływają mi do oczu.
-Co...?
-Nie patrz tak na mnie!-wypaliłam i odbiegłam.
<Net?>
-Zrobicie mi miejsce, czy nie?-warknęłam. Odwrócił się do mnie chłopak z ciemną skórą i dredami.
-No proszę, kogo tu widzę. Chcesz popatrzeć na naszą zdobycz?-uśmiechnął się szyderczo.
-Zamknij się, Ed.-odepchnęłam go na bok i podeszłam do wampirzycy.
-Masz zamiar się ze mnie wyśmiewać?-zasłoniła się dłońmi. Wzięłam ją za rękę.
-Idźcie sobie!-krzyknęłam. Wszyscy niechętnie się rozeszli. Niedaleko stał Net.
-Znowu.-mruknął.
-Oh, biedaku, zabrałam ci robotę.-wywróciłam oczami. Zorientowałam się że wampirzyca wciąż siedzi na ziemi. Pomogłam jej wstać.
-Dziękuję.-strzepnęła pył ze spodni. Uśmiechnęłam się krzywo.
-Sara?-dopiero teraz zauważyłam że Adrienne stoi obok mnie.
-Znasz ją?
-Chodzi ze mną do klasy.
-Fajnie że mówisz...-mruknęłam, po czym skierowałam się w stronę wyjścia ze szkoły. Podbiegł do mnie Net.
-Muszę coś wiedzieć...
-Co?-przystanęłam.
-Próbuję być dla ciebie miły, a ty mi tego nie ułatwiasz.-spojrzał mi prosto w oczy. To pytanie wytrąciło mnie z równowagi.
-Ja...-zająknęłam się. Spojrzał na mnie uważnie. Poczułam jak łzy napływają mi do oczu.
-Co...?
-Nie patrz tak na mnie!-wypaliłam i odbiegłam.
<Net?>
Od Neta CD Adrienne, Gwen
-Głupi łowca...
-Co powiedziałaś? - spytałem poważnie.
- To co usłyszałeś - prychnęła dziewczyna. Tego już za wiele. Przez cały dzień starałem się być choć miły, ale po tym, jak o drugiej nad ranem dowiedziałem się, że wilkołaki znowu się tłuką z wampirami, nie byłem w dobrym humorze.
- Cześć - zaświergotała jakaś dziewczyna - Może źle zaczęliśmy. Jestem Adrienne - wyciągnęła rękę w moją stronę. Uścisnąłem ją. Wilkołak. Uśmiechnąłem się przyjaźnie.
- Net. Miło była was poznać. - Jeszcze ostatni raz zmierzyłem spojrzeniem drugą dziewczynę i odszedłem na dalsze zajęcia. Jak zwykle nuda. W końcu nastąpił zbawienny dzwonek na Wf. Zerwałem się z miejsca i wyszedłem z klasy od biologii. Jedyne czego chciałem to znów zlać się w noc. Tak jak mój ojciec. Razem z resztą chłopaków przebrałem się w szorty i podkoszulek po czym wybiegłem na ogromne boisko.
- 20 okrążeń - krzyknął od razu trener. Kiedy pozostali się ociągali, ja już zaliczyłem pierwsze trzy kółka. Normalka. Po biegu oparłem dłonie na kolanach, próbując uspokoić oddech. Wyprostowałem się i czekałem na resztę. Rozejrzałem się dookoła i spostrzegłem grupkę wilkołaków, otaczających wampirzycę. Westchnąłem i ruszyłem w tamtą stronę.
-Co powiedziałaś? - spytałem poważnie.
- To co usłyszałeś - prychnęła dziewczyna. Tego już za wiele. Przez cały dzień starałem się być choć miły, ale po tym, jak o drugiej nad ranem dowiedziałem się, że wilkołaki znowu się tłuką z wampirami, nie byłem w dobrym humorze.
- Cześć - zaświergotała jakaś dziewczyna - Może źle zaczęliśmy. Jestem Adrienne - wyciągnęła rękę w moją stronę. Uścisnąłem ją. Wilkołak. Uśmiechnąłem się przyjaźnie.
- Net. Miło była was poznać. - Jeszcze ostatni raz zmierzyłem spojrzeniem drugą dziewczynę i odszedłem na dalsze zajęcia. Jak zwykle nuda. W końcu nastąpił zbawienny dzwonek na Wf. Zerwałem się z miejsca i wyszedłem z klasy od biologii. Jedyne czego chciałem to znów zlać się w noc. Tak jak mój ojciec. Razem z resztą chłopaków przebrałem się w szorty i podkoszulek po czym wybiegłem na ogromne boisko.
- 20 okrążeń - krzyknął od razu trener. Kiedy pozostali się ociągali, ja już zaliczyłem pierwsze trzy kółka. Normalka. Po biegu oparłem dłonie na kolanach, próbując uspokoić oddech. Wyprostowałem się i czekałem na resztę. Rozejrzałem się dookoła i spostrzegłem grupkę wilkołaków, otaczających wampirzycę. Westchnąłem i ruszyłem w tamtą stronę.
< Gwen?, Adrienne?>
poniedziałek, 28 października 2013
Od Gwen CD Net
Obudziły mnie poranne promienie słońca wpadające przez okno.
-Auu...-zakryłam głowę poduszką.
-Wstawaj ty niedoedukowany leniwcu!-usłyszałam pisk Elmera, głupiego wróbla Adrienne.
-A weź mi daj spokój...-wstałam, cisnęłam w jego stronę poduszką, wyjęłam z szafy parę dżinsów i czarną bluzkę na ramiączkach. Następnie poszłam do kuchni. Siostry nigdzie nie było, zapewne siedziała w łazience i robiła makijaż, co normalnie zajmuje jej pół godziny. Elmer przysiadł na stojaku na papierowe ręczniki.
-Co ty robisz?
-Tostowanego wróbla.
-Ale ty go nie robisz.
-W takim razie rusz się ty gadająca kupo tłuszczu i piór, i wskakuj do tego tostera!
-Grozisz mi?!-ptak stanął w pozycji obronnej. Już miałam się odgryźć, kiedy do kuchni weszła Adrienne.
-Co tu się dzieje?-zlustrowała nas wzrokiem.-Gwen, wiem że masz silniejsze instynkty wilka ode mnie, ale żeby piec Elmerka?
-To diabeł, nie "Elmerek".-prychnęłam i ruszyłam w stronę łazienki. Uczesałam włosy i wyszłam. Zajmuje mi to o wiele krócej niż siostrze, która aktualnie stała w przedpokoju wybierając buty. Sięgnęłam po czarne trampki, dżinsową kurtkę i czarną torbę, a potem wyszłam na zewnątrz.
-Nie wiem, jak ty to robisz, że ci to tak mało czasu zajmuje.-powiedziała Adrienne bawiąc się włosami. Nie odpowiedziałam. Skierowałyśmy się w stronę szkoły. Przy schodach wpadłam na jakiegoś chłopaka.
-Au! Uważaj jak łazisz!-warknęłam.
-Spokojnie, nie dramatyzuj.-chłopak się uśmiechnął i wyciągnął rękę.-Net Links.-odtrąciłam jego rękę. Adrienne przysunęła się do mnie.
-Oj no weź...-mruknęła. Odwróciłam się i weszłam na schody.
-Nie poczułaś?
-Czego niby?
-Łowca.-zmarszczyłam nos.
-Jaaaki masz problem...-westchnęła. Wywróciłam oczami i skierowałam się w stronę klasy. Całą lekcję zastanawiałam się nad zachowaniem Neta. Wyszłam z sali zamyślona. Wpadłam na kogoś po raz drugi tego dnia.
-Prze... To znowu ty?!-odsunęłam się.
-Moja wina?
-Hmm... Tak.
-Przypominam że ja się przedstawiłem, a ty nie.
-No to możesz pomarzyć.
-Widzę że idziemy na całość, tak?
-Zwykle tego nie robię nowym osobom, poczuj się zaszczycony.
-Oczywiście, królowo.-zaśmiał się.
-Głupi łowca...-mruknęłam. Poczułam że ktoś kładzie mi rękę na ramieniu.
-Co powiedziałaś?
<Net?>
-Auu...-zakryłam głowę poduszką.
-Wstawaj ty niedoedukowany leniwcu!-usłyszałam pisk Elmera, głupiego wróbla Adrienne.
-A weź mi daj spokój...-wstałam, cisnęłam w jego stronę poduszką, wyjęłam z szafy parę dżinsów i czarną bluzkę na ramiączkach. Następnie poszłam do kuchni. Siostry nigdzie nie było, zapewne siedziała w łazience i robiła makijaż, co normalnie zajmuje jej pół godziny. Elmer przysiadł na stojaku na papierowe ręczniki.
-Co ty robisz?
-Tostowanego wróbla.
-Ale ty go nie robisz.
-W takim razie rusz się ty gadająca kupo tłuszczu i piór, i wskakuj do tego tostera!
-Grozisz mi?!-ptak stanął w pozycji obronnej. Już miałam się odgryźć, kiedy do kuchni weszła Adrienne.
-Co tu się dzieje?-zlustrowała nas wzrokiem.-Gwen, wiem że masz silniejsze instynkty wilka ode mnie, ale żeby piec Elmerka?
-To diabeł, nie "Elmerek".-prychnęłam i ruszyłam w stronę łazienki. Uczesałam włosy i wyszłam. Zajmuje mi to o wiele krócej niż siostrze, która aktualnie stała w przedpokoju wybierając buty. Sięgnęłam po czarne trampki, dżinsową kurtkę i czarną torbę, a potem wyszłam na zewnątrz.
-Nie wiem, jak ty to robisz, że ci to tak mało czasu zajmuje.-powiedziała Adrienne bawiąc się włosami. Nie odpowiedziałam. Skierowałyśmy się w stronę szkoły. Przy schodach wpadłam na jakiegoś chłopaka.
-Au! Uważaj jak łazisz!-warknęłam.
-Spokojnie, nie dramatyzuj.-chłopak się uśmiechnął i wyciągnął rękę.-Net Links.-odtrąciłam jego rękę. Adrienne przysunęła się do mnie.
-Oj no weź...-mruknęła. Odwróciłam się i weszłam na schody.
-Nie poczułaś?
-Czego niby?
-Łowca.-zmarszczyłam nos.
-Jaaaki masz problem...-westchnęła. Wywróciłam oczami i skierowałam się w stronę klasy. Całą lekcję zastanawiałam się nad zachowaniem Neta. Wyszłam z sali zamyślona. Wpadłam na kogoś po raz drugi tego dnia.
-Prze... To znowu ty?!-odsunęłam się.
-Moja wina?
-Hmm... Tak.
-Przypominam że ja się przedstawiłem, a ty nie.
-No to możesz pomarzyć.
-Widzę że idziemy na całość, tak?
-Zwykle tego nie robię nowym osobom, poczuj się zaszczycony.
-Oczywiście, królowo.-zaśmiał się.
-Głupi łowca...-mruknęłam. Poczułam że ktoś kładzie mi rękę na ramieniu.
-Co powiedziałaś?
<Net?>
niedziela, 27 października 2013
Witajcie...
...w Urbem Animarum, czyli Mieście Dusz.
Mam nadzieję że będziecie się dobrze bawić czytając opowiadania o wydarzeniach w pozornie spokojnym, zwyczajnym miasteczku.
Życzę udanego czytania.
~ elunia88
Mam nadzieję że będziecie się dobrze bawić czytając opowiadania o wydarzeniach w pozornie spokojnym, zwyczajnym miasteczku.
Życzę udanego czytania.
~ elunia88
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)