- Ufam ci tylko dlatego, że znałeś Neta - mruknąłem, lekko biorąc Gwen na ręce - Gdzie idziemy ?
- Do nas - powiedziała szybko Adrienne.
- Tylko szybko - powiedział Will. Truchtem pobiegliśmy w stronę domu dziewczyn.
- Do Neta byłoby bliżej - mruknąłem.
- Nie sądzę, by... - zaczęła dziewczyna
- Chodzi mi o czas. Została zaatakowana przez Bractwo. Nawet dobrze się składa. Potrzbny byłby mi ktoś, kto zna się na ich truciznach. - zamyślił się chłopak.
- Ona nie należy do najlżejszych - przypomniałem - Ani ja do najsilniejszych.
- To do Neta - zdecydowała Adrienne. Skręciliśmy w wąską uliczkę. Po kilku minutach biegu byliśmy przed blokiem mojego przyjaciela. Z trudem doczłapałem się na siódme piętro.
- Nie otwiera - powiedział Will. Adrienne nadal pukała uparcie do drzwi.
- Potrzymaj - przekazałem Gwen chłopakowi - Net! - krzyknąłem, waląc w drzwi - Albo otworzysz albo wyważę a potem zaciągnę ci tu za kłaki ! Liczę do trzech. Raz! Dwa!
- Czego chcesz ? - warknął. Był ubrany w szary dres i czarną, zwykłą koszulkę. Włosy miał w nieładzie, jakby dopiero wstał z łóżka. Uderzony policzek powoli zaczynał puchnąć.
- Miło cię widzieć - odpowiedział Will i wepchnął nadal nieprzytomną Gwen w moje ręce - Dziewczyna na w sobie jakąś truciznę Bractwa - próbował wejśc do środka. Net chwycił go za ramię i wyciągnął na korytarz.
- Nie zrobię tego - warknął.
- Czemu ? - spytała Adrienne ze łzami w oczach.
- Zerwałem z Bractwem i wszelkimi sprawami z nim związanym.
- Ale... - zacząłem
- Nie. Max. Wiem, że trudno ci to zrozumieć. - Net zamknął cicho drzwi - To jest ta historia o której wolę zapomnieć.
- Ale inaczej ona zginie - powiedziałem spokojnie - Nie chcesz by kolejna osoba...
- DOŚĆ ! - drzwi otworzyły się z trzaskiem i stanął w nich ojciec Neta - Wszyscy do środka. JUŻ !
<Adrienne?>
Miasto Dusz
niedziela, 9 lutego 2014
Od Adrienne CD Max
-Muszę porozmawiać z Gwen.-powiedział Max.
-Po co?-zapytałam.
-Wytłumaczyć... Coś.
-Dobra, ale jeśli wbije w ciebie pazury, to już nie będzie moja wina.-westchnęłam. Wpuściłam go do środka i poprowadziłam do pokoju Gwen. Zapukałam. Cisza. Ostrożnie otworzyłam drzwi. W środku jej nie było, a okno było otwarte.
-O co tu chodzi?-zapytał Max.
-Wyszła, jak widać.
-Normalny człowiek wychodzi drzwiami, co nie?
-Nikt tu nie jest normalny, zapomniałeś?!
-Dobra. To co teraz?
-Poczekaj...-podeszłam do szafy, która miała lekko uchylone drzwi.-Niedobrze.
-Co?
-Zabrała rzeczy do biegania.
-To źle?-Max spojrzał na mnie jak na wariatkę.
-Tak, bo ona biega tylko jak coś jej jest.-westchnęłam.-To jest moja siostra, tego nie zrozumiesz.
-Znam to.-pokręcił głową.-To coś tak czuję że będziemy jej szukać.
-Jesteś jasnowidzem?-powiedziałam sarkastycznie i pociągnęłam go na zewnątrz. Zaczęliśmy biec w stronę lasu.
***
-W tym lesie szybko jej nie znajdziemy!-krzyknął Max. Był kilka metrów za mną.
-Wiem gdzie jej szukać.-odkrzyknęłam i zaczęłam biec.
-No nie gadaj... Znowu biegniemy?-chłopak uniósł ręce w geście "co mnie skazało na jej towarzystwo". Zwolniłam.
-Jak chcesz to możemy iść... Ale w tym czasie może przejść gdzie indziej.-mruknęłam. Westchnął i zaczął biec truchtem w moją stronę.
***
Dotarliśmy na małą polanę.
-To tu.-zlustrowałam wzrokiem otoczenie.
-Chyba kogoś tam widzę.-chłopak wskazał palcem w jakieś miejsce. Ktoś siedział tam pod drzewem. Poszłam w tamtą stronę. Kiedy znalazłam się kilka metrów bliżej, zobaczyłam że to nie Gwen. Siedział tam ten nowy chłopak, a ona leżała nieprzytomna obok niego.
-Spokojnie. Żyje.-podniósł dłoń.
-O co tu w ogóle chodzi?-Max był tak samo zmieszany jak ja.
-Wyjaśnię. Ale nie w tym momencie. Musimy stąd iść, tu nie jest bezpiecznie.-mruknął chłopak.
<Max? Co było dalej?>
-Po co?-zapytałam.
-Wytłumaczyć... Coś.
-Dobra, ale jeśli wbije w ciebie pazury, to już nie będzie moja wina.-westchnęłam. Wpuściłam go do środka i poprowadziłam do pokoju Gwen. Zapukałam. Cisza. Ostrożnie otworzyłam drzwi. W środku jej nie było, a okno było otwarte.
-O co tu chodzi?-zapytał Max.
-Wyszła, jak widać.
-Normalny człowiek wychodzi drzwiami, co nie?
-Nikt tu nie jest normalny, zapomniałeś?!
-Dobra. To co teraz?
-Poczekaj...-podeszłam do szafy, która miała lekko uchylone drzwi.-Niedobrze.
-Co?
-Zabrała rzeczy do biegania.
-To źle?-Max spojrzał na mnie jak na wariatkę.
-Tak, bo ona biega tylko jak coś jej jest.-westchnęłam.-To jest moja siostra, tego nie zrozumiesz.
-Znam to.-pokręcił głową.-To coś tak czuję że będziemy jej szukać.
-Jesteś jasnowidzem?-powiedziałam sarkastycznie i pociągnęłam go na zewnątrz. Zaczęliśmy biec w stronę lasu.
***
-W tym lesie szybko jej nie znajdziemy!-krzyknął Max. Był kilka metrów za mną.
-Wiem gdzie jej szukać.-odkrzyknęłam i zaczęłam biec.
-No nie gadaj... Znowu biegniemy?-chłopak uniósł ręce w geście "co mnie skazało na jej towarzystwo". Zwolniłam.
-Jak chcesz to możemy iść... Ale w tym czasie może przejść gdzie indziej.-mruknęłam. Westchnął i zaczął biec truchtem w moją stronę.
***
Dotarliśmy na małą polanę.
-To tu.-zlustrowałam wzrokiem otoczenie.
-Chyba kogoś tam widzę.-chłopak wskazał palcem w jakieś miejsce. Ktoś siedział tam pod drzewem. Poszłam w tamtą stronę. Kiedy znalazłam się kilka metrów bliżej, zobaczyłam że to nie Gwen. Siedział tam ten nowy chłopak, a ona leżała nieprzytomna obok niego.
-Spokojnie. Żyje.-podniósł dłoń.
-O co tu w ogóle chodzi?-Max był tak samo zmieszany jak ja.
-Wyjaśnię. Ale nie w tym momencie. Musimy stąd iść, tu nie jest bezpiecznie.-mruknął chłopak.
<Max? Co było dalej?>
czwartek, 23 stycznia 2014
Przepraszam...
...za tą kolejną nieobecność.
Nie było jakoś specjalnie weny i czasu.
Ale...
Już to poprawiam. :'3
/Gwen
Nie było jakoś specjalnie weny i czasu.
Ale...
Już to poprawiam. :'3
/Gwen
niedziela, 22 grudnia 2013
Od Maxa Cd. Adrienne
Zdziwiło mnie, że Net powiedział reszcie o swojej przeszłości w bractwie. Wciągnąłem powietrze przez zęby.
- Jak to ... - spytała Gwen, siadając na ławce. Naraz jej twarz się zmieniła - Oszukałeś nas ! - krzyknęła - Jak mogłam ci zaufać !? Ostrzegałeś nas przed nimi a sam jesteś jednym z nich - spoliczkowała go i odbiegła. Net chwycił się za policzek. Sara tylko zacisnęła usta w wąską kreskę i odeszła.
- Nieźle się wkopałeś - zaśmiałem się, siadając koło niego.
- Spadaj Max - warknął.
- Wiesz, że cię nie zostawię - położyłem mu rękę na plecach - przyniosę lód - zaproponowałem.
- Nie trzeba. I tak idę do domu - wstał i spojrzał na mnie - Muszę porozmawiać z ojcem.
- A co z Paktowaniem ? - spytałem - Wiesz, że twój ojciec oszalał i nie jest juz tą samą osobą...
- Wiem. Ale co mi zostało ? - spytał ponuro, odchodząc. Świetnie... Zostałem sam. Zerknąłem w stronę ogromnego budynku. Westchnąłem i ruszyłem w stronę siedziby wilkołaków.zapukałem do drzwi. Otworzyła mi Adrienne.
- Muszę pogadać z Gwen - powiedziałem.
< Adrienne ?>
- Jak to ... - spytała Gwen, siadając na ławce. Naraz jej twarz się zmieniła - Oszukałeś nas ! - krzyknęła - Jak mogłam ci zaufać !? Ostrzegałeś nas przed nimi a sam jesteś jednym z nich - spoliczkowała go i odbiegła. Net chwycił się za policzek. Sara tylko zacisnęła usta w wąską kreskę i odeszła.
- Nieźle się wkopałeś - zaśmiałem się, siadając koło niego.
- Spadaj Max - warknął.
- Wiesz, że cię nie zostawię - położyłem mu rękę na plecach - przyniosę lód - zaproponowałem.
- Nie trzeba. I tak idę do domu - wstał i spojrzał na mnie - Muszę porozmawiać z ojcem.
- A co z Paktowaniem ? - spytałem - Wiesz, że twój ojciec oszalał i nie jest juz tą samą osobą...
- Wiem. Ale co mi zostało ? - spytał ponuro, odchodząc. Świetnie... Zostałem sam. Zerknąłem w stronę ogromnego budynku. Westchnąłem i ruszyłem w stronę siedziby wilkołaków.zapukałem do drzwi. Otworzyła mi Adrienne.
- Muszę pogadać z Gwen - powiedziałem.
< Adrienne ?>
Przeprosiny
Wielkie sory za to, że tak długo nic się nie pojawiało. Nie mogłyśmy się zgadać, szkoła chciwie wypełniała mi czas, szczególnie, że niedługo obie piszemy egzaminy. Może uda nam się zmotywować i ponownie zacząć pisać.
~ Net
~ Net
środa, 27 listopada 2013
Od Neta Cd. Gwen, Max, Sara
- Kto... - zacząłem. W oddali szła Gwen z jakimś chłopakiem. Kiedy podeszli bliżej, nie wierzyłem własnym oczom.
- Witaj Net - uśmiechnął się Will.
- Znacie się ? - spytała zaskoczona Sara.
- Aż za dobrze - mruknąłem i podszedłem do chłopaka - nie widzieliśmy się z dobre... 3 lata ? Nadal wisisz mi przysługę.
- Wiem. Właśnie przyszedłem spłacić dług.
- Chwila ! - wtrąciła się Gwen - nic nie rozumiem. Przecież ty... nienawidzisz bractwa... I... Jak ?
- Nie powiedziałeś im ? - uśmiechnął się Will.
- Jeszcze nie. Potem wam wszystko wyjaśnię. - powiedziałem, widząc ich miny. Tylko Max znał prawdę - więc ? Coś chcesz nam powiedzieć ? - zerknąłem na Willa.
- Znam plany Bractwa, jeśli cię to interesuje. Wiesz, że Marcus ci nie odpuści zdrady. Jesteś na celowniku.
- Super - mruknąłem - coś więcej ?
- Wiedzą, że zamierzasz odnowić Przymierze, ale nie wiedzą kiedy oraz gdzie. Planują atak na miasto za dwa tygodnie. Posłał swoich szpiegów.
- To wiem. Spotkałem jednego. Diego.
- Będę was informował. Do zobaczenia wkrótce - uśmiechnął się tajemniczo i zniknął.
- Pewnie macie sporo pytań - zacząłem. Przyjaciele kiwnęli głowami - może zacznę od początku - usiadłem na ławce pod drzewem - słucham.
- Skąd znasz Willa ? - spytała Sara.
- Dawno temu, sam należałem do bractwa - podwinąłem rękaw koszulki. Na przed ramieniu widniał wytatuowany czarny księżyc - Przyłączyłem się do niego, kiedy jeszcze wszystko było normalne. Jednak po tym, jak zabili moją matkę, odszedłem. Marcus, mistrz Bractwa, uznał to za zdradę - skrzywiłem się na wspomnienie ostrego miecza na moich plecach - udało mi się uciec. Ukrywałem się przez długi czas. W końcu myślałem, że o mnie zapomniał. Ale się myliłem...
< Gwen, max, Sara ?>
- Witaj Net - uśmiechnął się Will.
- Znacie się ? - spytała zaskoczona Sara.
- Aż za dobrze - mruknąłem i podszedłem do chłopaka - nie widzieliśmy się z dobre... 3 lata ? Nadal wisisz mi przysługę.
- Wiem. Właśnie przyszedłem spłacić dług.
- Chwila ! - wtrąciła się Gwen - nic nie rozumiem. Przecież ty... nienawidzisz bractwa... I... Jak ?
- Nie powiedziałeś im ? - uśmiechnął się Will.
- Jeszcze nie. Potem wam wszystko wyjaśnię. - powiedziałem, widząc ich miny. Tylko Max znał prawdę - więc ? Coś chcesz nam powiedzieć ? - zerknąłem na Willa.
- Znam plany Bractwa, jeśli cię to interesuje. Wiesz, że Marcus ci nie odpuści zdrady. Jesteś na celowniku.
- Super - mruknąłem - coś więcej ?
- Wiedzą, że zamierzasz odnowić Przymierze, ale nie wiedzą kiedy oraz gdzie. Planują atak na miasto za dwa tygodnie. Posłał swoich szpiegów.
- To wiem. Spotkałem jednego. Diego.
- Będę was informował. Do zobaczenia wkrótce - uśmiechnął się tajemniczo i zniknął.
- Pewnie macie sporo pytań - zacząłem. Przyjaciele kiwnęli głowami - może zacznę od początku - usiadłem na ławce pod drzewem - słucham.
- Skąd znasz Willa ? - spytała Sara.
- Dawno temu, sam należałem do bractwa - podwinąłem rękaw koszulki. Na przed ramieniu widniał wytatuowany czarny księżyc - Przyłączyłem się do niego, kiedy jeszcze wszystko było normalne. Jednak po tym, jak zabili moją matkę, odszedłem. Marcus, mistrz Bractwa, uznał to za zdradę - skrzywiłem się na wspomnienie ostrego miecza na moich plecach - udało mi się uciec. Ukrywałem się przez długi czas. W końcu myślałem, że o mnie zapomniał. Ale się myliłem...
< Gwen, max, Sara ?>
poniedziałek, 25 listopada 2013
Od Gwen CD Net
Nareszcie weekend. Po lekcjach skierowałam się od razu do domu. Nagle poczułam że dzwoni mi telefon. Wyjęłam go z kieszeni i spojrzałam na wyświetlacz.
-Kto...?-zobaczyłam że mam jakąś wiadomość. Nieznany numer. Otworzyłam ją:
Przepraszam, że tak nie osobiście, ale wolę zachować ostrożność. Chciałbym zaoferować swoją pomoc. Bractwo jest blisko. Spotkajmy się w parku o piątej.
Wiem, że możesz mi nie uwierzyć, ale potrzebujecie mojej pomocy.
-Hmm... Jaka skromność.-mruknęłam. Chociaż czułam, że ten ktoś ma rację. Sprawdziłam godzinę na zegarku. 16.50. Zagryzłam wargę. Nie wiedziałam, czy na pewno dobrze robię, ale jeśli...
-Idziesz?-z zamyślenia wyrwała mnie Adrienne.
-Nie... Muszę... Coś załatwić.-powiedziałam i pobiegłam w stronę parku. Usiadłam na jakiejś ławce i zaczęłam czekać. Po chwili usiadł obok mnie jakiś chłopak w bluzie z kapturem.
-Nie sądziłem że mi uwierzysz.-mruknął.
-Może powiesz mi dokładnie o co chodzi?
-Najpierw musimy pójść w jakieś bardziej bezpieczne miejsce.-wyjął spod nogawki spodni jakiś podłużny przedmiot.
-Nie zrobisz tego.-pokręciłam głową. On jednak machnął raz różdżką i przeniósł nas do jakiegoś ciemnego lasu.
-Teraz lepiej.
-Chyba nie masz zamiaru mi powiedzieć że TU jest bezpiecznie?!-spojrzałam z niepokojem na otoczenie. Wszędzie ciemno, drzewa miały jakieś dziwne kształty... Chłopak zdjął kaptur z głowy.
-Na pewno bardziej niż w tamtym parku.-wzruszył ramionami.
-Niech ci będzie.-wywróciłam oczami.
-Will Baker.-wyciągnął rękę. Podałam mu swoją.
-Skoro znasz mój numer telefonu, to raczej wiesz jak ja się nazywam.-zaśmiał się.
-Tak. Ale...-zaciął się.-...Chyba miałem ci powiedzieć o co chodzi.
-Byłoby miło.
-No dobra. Sam byłem kiedyś w Bractwie, ale... Zrezygnowałem.-zlustrowałam go wzrokiem.
-Zrezygnowałeś...?
-Jeśli można tak to nazwać.-uśmiechnął się krzywo.-W każdym razie, Bractwo rośnie w siłę. Znam ich oraz ich plany. Żeby się z nimi uporać, potrzebujecie mojej...-przerwał. Usłyszeliśmy jakieś szelesty.
-Co...-zaczęłam.
-Padnij!-krzyknął Will. Przygniótł mnie do ziemi. Coś przeleciało mi nad głową. Pociągnął mnie za ramię i ukryliśmy się za jakąś kłodą.
-Bezpieczne miejsce, tak?!-wykrzyknęłam.
-Nie sądziłem, że mnie tu znajdą.-zaczął się tłumaczyć.
-Wyciągnij nas stąd!-zaczął przetrząsać kieszenie.
-Eee...
-Nie mów, że...
-Nie, nie, dobra, jest.-wyciągnął z kieszeni różdżkę.
-Nigdy więcej...-uderzyłam go w twarz.
-Au!-machnął różdżką i po chwili znowu znaleźliśmy się w parku.
-Chodź.-pociągnęłam go za ramię i poszłam w stronę domu. Przy drzwiach spotkałam Neta, Maxa i jakąś kobietę.
-Kto...?-zaczął Net.
<Net?>
-Kto...?-zobaczyłam że mam jakąś wiadomość. Nieznany numer. Otworzyłam ją:
Przepraszam, że tak nie osobiście, ale wolę zachować ostrożność. Chciałbym zaoferować swoją pomoc. Bractwo jest blisko. Spotkajmy się w parku o piątej.
Wiem, że możesz mi nie uwierzyć, ale potrzebujecie mojej pomocy.
-Hmm... Jaka skromność.-mruknęłam. Chociaż czułam, że ten ktoś ma rację. Sprawdziłam godzinę na zegarku. 16.50. Zagryzłam wargę. Nie wiedziałam, czy na pewno dobrze robię, ale jeśli...
-Idziesz?-z zamyślenia wyrwała mnie Adrienne.
-Nie... Muszę... Coś załatwić.-powiedziałam i pobiegłam w stronę parku. Usiadłam na jakiejś ławce i zaczęłam czekać. Po chwili usiadł obok mnie jakiś chłopak w bluzie z kapturem.
-Nie sądziłem że mi uwierzysz.-mruknął.
-Może powiesz mi dokładnie o co chodzi?
-Najpierw musimy pójść w jakieś bardziej bezpieczne miejsce.-wyjął spod nogawki spodni jakiś podłużny przedmiot.
-Nie zrobisz tego.-pokręciłam głową. On jednak machnął raz różdżką i przeniósł nas do jakiegoś ciemnego lasu.
-Teraz lepiej.
-Chyba nie masz zamiaru mi powiedzieć że TU jest bezpiecznie?!-spojrzałam z niepokojem na otoczenie. Wszędzie ciemno, drzewa miały jakieś dziwne kształty... Chłopak zdjął kaptur z głowy.
-Na pewno bardziej niż w tamtym parku.-wzruszył ramionami.
-Niech ci będzie.-wywróciłam oczami.
-Will Baker.-wyciągnął rękę. Podałam mu swoją.
-Skoro znasz mój numer telefonu, to raczej wiesz jak ja się nazywam.-zaśmiał się.
-Tak. Ale...-zaciął się.-...Chyba miałem ci powiedzieć o co chodzi.
-Byłoby miło.
-No dobra. Sam byłem kiedyś w Bractwie, ale... Zrezygnowałem.-zlustrowałam go wzrokiem.
-Zrezygnowałeś...?
-Jeśli można tak to nazwać.-uśmiechnął się krzywo.-W każdym razie, Bractwo rośnie w siłę. Znam ich oraz ich plany. Żeby się z nimi uporać, potrzebujecie mojej...-przerwał. Usłyszeliśmy jakieś szelesty.
-Co...-zaczęłam.
-Padnij!-krzyknął Will. Przygniótł mnie do ziemi. Coś przeleciało mi nad głową. Pociągnął mnie za ramię i ukryliśmy się za jakąś kłodą.
-Bezpieczne miejsce, tak?!-wykrzyknęłam.
-Nie sądziłem, że mnie tu znajdą.-zaczął się tłumaczyć.
-Wyciągnij nas stąd!-zaczął przetrząsać kieszenie.
-Eee...
-Nie mów, że...
-Nie, nie, dobra, jest.-wyciągnął z kieszeni różdżkę.
-Nigdy więcej...-uderzyłam go w twarz.
-Au!-machnął różdżką i po chwili znowu znaleźliśmy się w parku.
-Chodź.-pociągnęłam go za ramię i poszłam w stronę domu. Przy drzwiach spotkałam Neta, Maxa i jakąś kobietę.
-Kto...?-zaczął Net.
<Net?>
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)